sobota, 21 czerwca 2014

Część 8.



Po szóstej obudziła mnie Amelka krzycząc. Zauważyłem Fabiana stojącego nad łóżeczkiem, który nieudolnie próbował uspokoić dziecko, które siadało z płaczem. Bez słowa wyjąłem ją z łóżeczka i przytuliłem.
- Widać, że to twoje dziecko - mruknął chłopak.
- Dlaczego?
- Jesteście tak samo uparci. Idę pod prysznic.
Wyjąłem dziewczynkę z łóżeczka i przytuliłem mówiąc, że idziemy zrobić wujkowi śniadanie i kawę. Będąc w kuchni wstawiłem wodę na kawę i podgrzałem butelkę z mlekiem. Amelka siedziała w krzesełku głośno gaworząc i uderzając w plastik łyżeczką. Słyszałem jak Fabian chodzi na piętrze na trasie łazienka - sypialnia. Po chwili szybkim krokiem zbiegł ze schodów.
- Pożyczyłem spodnie i koszulę - powiedział wchodząc do kuchni. - Dzięki za kawę - chciał mnie pocałować, ale kiedy zauważył, że trzymam Amelkę na kolanach i karmię ją, zrezygnował. Teraz tak ma wyglądać nasz związek.
- Przyjedziesz po pracy?
- Nie wiem. Nie wiem czy nie będę miał dużo pracy.
- Może wspólny obiad, co?
- Zadzwonię. Pa.
- Fabian…
Chłopak odwrócił się i pytającym wzrokiem czekał na dalszą wypowiedź.
- Co? - zapytał w końcu, gdy milczałem.
Włożyłem Amelkę do krzesełka, wrzuciłem butelkę do zlewu i poszedłem z chłopakiem do przedpokoju. Usiadłem na szafce na buty i patrzyłem jak Fabian ubiera obuwie.
- Co jest? - zapytał ponownie.
- Teraz tak będzie? Będziemy widzieć się raz na jakiś czas? Będziesz zimnym skurwielem?
- O co ci chodzi?
- Może o to - powiedziałem wstając i całując go.
Ten gest obudził w nim brutalność, którą uwielbiałem. Przyparł mnie do ściany nadal całując. Czułem jak jego język wsuwa się pomiędzy moje wargi i dyktuje zasady gry. Czułem się wspaniale, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy i mężczyzna oderwał się ode mnie i szepnął:
- Bądź grzeczny.
Bez zbędnych słów zarzucił na siebie kurtkę, wziął torbę i wyszedł nawet się nie odwracając. Usiadłem na szafce dochodząc do siebie po zbliżeniu z chłopakiem. Czułem się jak na początku naszego związku. Chyba jestem przewrażliwiony. Pogodziliśmy się, Fabi zaakceptował Amelkę, polubił ją więc jest dobrze.
Wróciłem do kuchni, z której wydobył się dźwięk rzeczy spadającej na podłogę. Amelka na mój widok roześmiała się wskazując na łyżeczkę leżącą na podłodze. Wziąłem dziecko na ręce i zaniosłem na górę. Wiedziałem, że powinna jeszcze spać przez godzinę i miałem nadzieję, że tak będzie. Leżąc z nią na łóżku czułem jak bierze mnie senność. Oboje zasnęliśmy. Po jedenastej siedziałem w salonie z kubkiem kawy i przeglądałem w Internecie wykaz żłobków będących w pobliżu. Wybrałem numer pierwszego z nich i zadzwoniłem pytając o wolne miejsce. Słysząc, że “niestety mają komplet miejsc” dotarło do mnie, że to nie będzie takie łatwe.
- Możemy wpisać pana dziecko na listę oczekujących i czekać aż jakieś miejsce się zwolni.
- Poproszę o wpisanie.
Sytuacja powtórzyła się w kilku kolejnych miejscach, a ja czułem, że to koniec. Nie miałem innego planu i byłem wręcz pewien, że mi się uda. Nie spodziewałem się, że jest aż taki problem z miejscami dla dzieci. Ostatni żłobek był moją ostatnią deską ratunku. Niestety tam również nic nie udało mi się załatwić. Po zakończeniu połączenia spojrzałem na Amelkę, która bawiła się siedząc wśród zabawek. Nie wiedziałem co mam zrobić. Może naprawdę powinienem oddać ją dziadkom? Boże, nie mogę tak myśleć. Ona jest moim dzieckiem! Pogadam później z Paulą to może zna kogoś kto zająłby się Amelą dopóki nie zwolni się miejsce w żłobku.
Przed południem wyszedłem z niemowlakiem na spacer. Chodząc między alejami w parku zauważyłem, że wzbudzam zainteresowanie matek. Uśmiechały się do mnie, a potem rozmawiały między sobą. Nie wiedziałem czy ubrudziłem się czy co. Siedząc na ławce dyskretnie sprawdziłem swoje odbicie w ekranie telefonu. Wszystko wydało się kiedy jedna z nich usiadła obok mnie na ławce. Czułem się jak przykładny tatuś kiedy zaczęła temat dzieci. Chwaliła Amelkę i mówiła, że jest wykapanym tatusiem. Przebiegło mi przez myśl co by było gdybym powiedział, że ja się nią tylko opiekuję. Jednak podziękowałem i zapytałem ile miesięcy ma jej dziecko, które spało przykryte różowym kocykiem.
- Dwa miesiące - pochwaliła się.
Po chwili dołączyła do nas jej koleżanka, która przepraszała za spóźnienie. Kobieta pożegnała się ze mną i odeszła. Spojrzałem na Amelkę, która siedziała gryząc zabawkę. Pocałowałem ją i postanowiłem wracać do domu. Będąc na miejscu nakarmiłem dziecko i bawiliśmy się pluszowym misiem od Fabiana. Po drugiej położyłem jej spać i usiadłem w salonie napawając się smakiem kawy i ciszą panującą w domu. Chwyciłem pilota i przełączyłem program. Położyłem się na kanapie korzystając z ostatnich dni urlopu. Moje myśli znowu krążyły wokół opiekunki.
Rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi. Zdziwiłem się, bo nikogo się nie spodziewałem. Otworzyłem i usłyszałem:
- Głodny?
Fabian postawił pudełko z pizzą na szafce i zdjął kurtkę i buty. Poszliśmy do salonu i siedząc na kanapie, zapytałem co on tu robi.
- Zaproponowałeś obiad więc co się dziwisz? A gdzie Amela?
- Śpi.
- W sumie to dobrze.
Jedząc posiłek opowiadałem chłopakowi o poszukiwaniu żłobków. Pytałem co mam zrobić, ale usłyszałem jedynie, że powinienem poszukać prywatnej opiekunki. Jakby to było takie łatwe. Około czwartej obudziła się Amelka i sielanka dobiegła końca. Dziewczynka cieszyła się na widok Fabiana i ciągle raczkowała do niego z nowymi zabawkami. Ja wybrałem numer Pauli i pytałem czy nie zna jakiejś dziewczyny, która chce dorobić. Powiedziała, że za chwilę zadzwoni, bo musi kogoś zapytać. Jednak oddzwoniła z niezbyt przyjemną wiadomością. Całe popołudnie zaprzątałem sobie tym głowę. Zależało mi na pracy i poproszenie o dłuższy urlop nie wchodziło w grę. W końcu przełamałem się i wieczorem zadzwoniłem do mamy. Była moją ostatnią deską ratunku. Pytałem co u niej i opowiadałem jak radzę sobie z Amelą. Było mi głupio, bo przez tyle miesięcy radziłem sobie bez niej, a teraz muszę się płaszczyć.
- Mam problem, mamo. Nie znalazłem żłobka.
- A opiekunka?
- Nie znajdę nikogo do poniedziałku.
Usłyszałem westchnienie po czym kobieta stwierdziła, że nie wie czy uda jej się dostać wolne.
- Nie to nie, mamo. Nie ma problemu.
- Postaram się, Arturku - nienawidziłem, gdy tak zdrabniała moje imię, ale teraz musiałem zagryźć wargę i nie narzekać.
- Dziękuję mamo.
- Zadzwonię jutro. Pa.
- Pa.
Westchnąłem po zakończeniu połączenia. Wróciłem do salonu i spojrzałem na Amelkę siedzącą przy Fabianie.
- Ona śmierdzi! - pożalił się chłopak.
Wziąłem Amelkę na ręce i prędko ją przebrałem. Siedząc w salonie rozmawiałem z chłopakiem, który mnie pocieszał i mówił, że popyta o opiekunkę, a teraz mam się nie martwić i go przytulić. Wtuliłem się mówiąc, że myślałem, że będzie o wiele łatwiej.
- Oj, będzie dobrze - pocieszył mnie. - Po prostu musisz przywyknąć do nowej sytuacji.
- Jeszcze ty mnie olewasz… i chcesz zostawić.
- Wcale, że nie. Nie kłam.
- Na pewno?
- Tak! Kocham cię, Artur. Zrozum to. Ja… ja po prostu muszę przemyśleć co robić. Nie chcę zniszczyć Amelce życia.
- Nie myśl tak. Przecież…
Fabi zamknął mi usta pocałunkiem. Po chwili kąpałem Amelę i karmiłem ją, czytając bajkę. Siedząc w salonie z chłopakiem, mówiłem jak bardzo mi na nim zależy i mógłbym dla niego wyjechać jeśli tylko trzeba by to zrobić. Cieszyłem się, że tworzymy rodzinę i mimo iż nie mogliśmy wziąć ślubu, ja traktowałem Fabiego jak męża. Przy nim wszystko wydawało mi się łatwiejsze.
-------
Przepraszam, że tak rzadko dodaję, ale... ale się waham czy jest sens. Nie tak sobie wyobrażałam to opowiadanie, mam wrażenie, że wszystko zepsułam i... i jest idiotyczne :c

Podpiszcie, błagam! Spamujcie do znajomych nich podpiszą - nawet jak nigdy nic nie czytali! Ich to nie kosztuje, a nam pomoże spełnić marzenia. Chyba chcecie książkę, nie? :D ----> PETYCJA O WYDANIE MOICH KSIĄŻEK!

NEXT!  ----> LULLABY <3

 Zapraszam na opowiadanie na moim fp ----> NEVER ENDING STORIES

A tutaj pytania ----> ASK ME HERE!

15 komentarzy:

  1. Jest sens! Bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wahaj się, bo świetnie piszesz! Czytam również LULLABY i jest na prawdę zajebiste. Pisz dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu jesteś taka genialna? XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę świetne opowiadania piszesz.
    Czekamy na ciąg dalszy tej niesamowitej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. to jest genialne! pisz dalej ♥ czekam na następną część ze zniecierpliwieniem :** ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na dalsze czesci;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy w koncu dodasz??

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne piszesz opowiadania. Czekam aż dodasz nową część :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo nierealnie.
    Dasz coś z własnego doświadczenia?
    Niemowlę czy 8-miesięczniak? Je i śpi na okrągło? Artur jest tutaj "zbyt kobiecy". Może taki był zamysł... Brakuje mi tu spojrzenia homoseksualnego. Mam nadzieję, że poprawisz niespójności, bo chętnie poczytam kolejne rozdziały.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ah zdążyłam odpowiedzieć na komentarz na poprzednim blogu po czym natrafiłam na fascynującą rozmowę między Tobą, a Twoją koleżanką. Naprawdę bardzo dojrzałe to było! I jeszcze to FF o KPOP <3 I ta zazdrość o obserwatorów czy komentarze. Idź oglądać "chińskie bajki" i nie pojawiaj się tu ponownie, błagam. Ja naprawdę nie potrzebuję takich gimbusów. 16 lat, a dziecko... a mi mówią, że mam dorosnąć...
    Niemowlę czy 8-miesięczniak? Ty tak serio czy żartujesz? Na biologii nie uczyli Cię, że okres niemowlęcy trwa do pierwszego roku życia?
    Je i śpi - a spacer, zabawy? Ktoś tu nie umie czytać ze zrozumieniem ;)
    Nie jest kobiecy - jakby Tobie tak się życie posypało to też nie zachowywałabyś się racjonalnie. Rodzice mają w dupie, dziecko na głowie plus ukochana osoba chce odejść. Jasne, że ma zachowywać się jak na maczo przystało!
    Spojrzenia homoseksualnego? mam pisać jak się pieprzą? Bo wydaje mi się, że cała opowieść jest oczami homoseksualisty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak wroc do pisania tego. To jest swietne!!!! Codziennie wchodze na ta stronke z mysla ze dodalas. Blagam Wroc do pisania !!!! <3 ! :*******

    OdpowiedzUsuń
  12. Proszę o kolejną część ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam wszystkie Twoje opowiadania. Te także jest świetne. Pisz dalej !

    OdpowiedzUsuń